Kontakt | | | |

Bądźcie odpowiedzialni za ład społeczny i moralny, ład myśli i uczuć, odpowiedzialni za przyjęte na siebie obowiązki, za miejsce, jakie zajmujecie w ojczyźnie, w narodzie, w państwie, w życiu zawodowym. Tą drogą idzie się do wielkości.
Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski

XXXVI edycja „Jesiennej Chryzantemy”

Podróże wierszem
Tegoroczny finał Konkursu Poetyckiego „Jesienna Chryzantema” odbył się w LO Stowarzyszenia Oświatowców Polskich im. Ks. Jana Twardowskiego, jak zwykle przyjechali nań laureaci z całego kraju. Przybyłych poetów Płock przywitał posypaną szronem, idealnie chryzantemową” pogodą.

Widok z wiślanej skarpy, gdzie stoi aula liceum, zapierał dech jeszcze bardziej niż zimne powietrze, kiedy w sobotnie przedpołudnie 27 listopada schodzili się na uroczystość laureaci konkursu i publiczność. Na początek podziękowano wszystkich tym, dzięki którym 36 edycja „Jesiennej Chryzantemy” – konkursu o wspaniałej historii, bodaj najstarszego w tej chwili w Polsce – mogła dojść do skutku. Następnie miłej formalności stało się zadość i przewodniczący jury Zdzisław Koryś odczytał oficjalne wyniki konkursu, po czym wręczono nagrody laureatom, którzy przy okazji przeczytali po jednym z nagrodzonych tekstów.
Poeci po swoje laury przyjechali z daleka, a ich wiersze także okazały się długimi podróżami przez czas i przestrzeń, korytarzami w gmachu kultury i ścieżkami w gąszczu natury. Raz była to wyprawa
na stary cmentarz pełen zrujnowanych nagrobków, dryfujących gdzieś na polsko- białorusko-ukraińskim pograniczu (u laureatki I nagrody Agnieszki Anny Hałas), innym razem w emocjonalnie
rozedrgany świat bohaterek filmu „Godziny”, między którymi znalazła się m.in. Wirginia Woolf (u Zofii Marduły, która otrzymała II nagrodę), a jeszcze kiedy indziej w lata 60-te ubiegłego wieku,
kiedy kreowany przez Hollywood beztroski świat o twarzy Audrey Hepburn nagle zderzył się ze swoim mrocznym rewersem opisanym przez Trumana Capote (u laureata nagrody za debiut Piotra Jemioło). Kontynuacją tych podróży był turniej jednego wiersza (gdzie nastąpiła tradycyjna wymiana jury: za stołem usiadła trójka głównych laureatów konkursu), a wygrała go młodziutka nadzieja płockiej poezji Joanna Nowak, której wiersz „Przebiśniegi – tryptyk dojrzewających bajek” imponował rozmachem prywatnej Odysei nie tylko przez meandry czasu i przestrzeni, ale także pomiędzy prawdą i fikcją. Z kolei nagroda publiczności (tradycyjnie uzbierana w poetycki kapelusz) trafiła w ręce Doroty Suwały, która swój wiersz odważyła się przejmująco zaśpiewać, zaś fraza „tyle
mam, ile wymodlę” na długo pozostaje w pamięci.
Druga część uroczystości, czyli koncert Karoliny Słyk i Michała Zawadzkiego, okazała się podróżą sentymentalną, a nad większością piosenek świeciła melancholijna gwiazda Agnieszki Osieckiej. Tę monotonię westchnień duet szczęśliwie przełamywał momentami brzmieniowego animuszu (np. zręcznie zaaranżowanym utworem „W szeregu” z repertuaru Maryli Rodowicz), a przede wszystkim pomysłem, by piosenki przetykać odczytanymi ze sceny wierszami, dzięki czemu w to listopadowe przedpołudnie Stefan Themerson miał okazję spotkać się z Josifem Brodskim, a Marek Grala z Rafałem Jarzębowskim. Po koncercie uroczystość dobiegła końca, trzeba było opuścić aulę liceum im. księdza Jana Twardowskiego i wrócić do świata o barwie oszronionej chryzantemy, patronującej płockiemu konkursowi już od 36 lat.
Maciej Woźniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *