Kontakt | | | |

Bądźcie odpowiedzialni za ład społeczny i moralny, ład myśli i uczuć, odpowiedzialni za przyjęte na siebie obowiązki, za miejsce, jakie zajmujecie w ojczyźnie, w narodzie, w państwie, w życiu zawodowym. Tą drogą idzie się do wielkości.
Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski

Dobrze rozpoznać posiadany skarb

Rozmawiamy z Markiem Korycińskim, wiceprzewodniczącym Rady Głównej Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”

Dziś katolicy zrzeszeni w różnych wspólnotach muszą, mówiąc metaforycznie, w każdej chwili odkrywać swoje powołanie, aby być czytelnym znakiem we współczesnym świecie…

W istocie człowiek współczesny, a więc i wyznawca Chrystusa, staje wobec wielu wyzwań nieznanych naszym ojcom. Trafnie tę sytuację określił Ojciec Święty Benedykt XVI, kiedy mówił, że los ludzkości leży w rękach tych, którzy następnym pokoleniom potrafią przekazać sens życia i nadziei.

Można powiedzieć, może nieco upraszczając, że temu w gruncie rzeczy służy formacja we wspólnotach.

Formacja we wspólnocie jest potrzebna, dlatego, że wiara potrzebuje stałej uprawy. Jeżeli zabraknie tej stałej refleksji, wiara staje się ideologią lub kulturą. Dlatego formacja jest potrzebna wszystkim katolikom. Dodałbym tylko, że jest możliwa we wspólnocie i dla wspólnoty, taki bowiem, wspólnotowy, jest sens Kościoła.

Dlaczego zatem mówimy o szczególnej potrzebie formacji w naszych czasach?

Dzisiejszy Europejczyk, ograniczmy się na chwilę do tej przestrzeni, jako najlepiej nam znanej, został wpędzony w chaos informacyjny, pociągający za sobą chaos w świecie wartości. Sam nie jest w stanie w tym chaosie się odnaleźć. Potrzebuje wspólnoty. Wiara potrzebuje bowiem odkrywania prawdy. A prawdę, szczególnie objawiona, trudno człowiekowi odkryć samemu.

…, a nie zakopać, jak ewangeliczne talenty…

Powrócę do diagnozy sytuacji egzystencjalnej dzisiejszego Europejczyka. Jest on na tyle zagubiony, że nie widzi nadziei. I trzeba mu tę nadzieję odkryć, pokazać blask Objawienia nie poprzez jakąś iluminację, ale przez formację właśnie. Chodzi o to, żeby człowiek nie szukał po omacku.

Ten skarb, to światło, wcale przecie nie ukryte, ale objawione pomaga ludziom odkrywać Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana?

Może to czynić każda wspólnota, czyni zatem i nasza. Aby jednak kroczyć drogami Ewangelii trzeba dystansu, tej szczególnej postawy cichości, której uczył sam Chrystus. Ktoś powiedział, że to, co istotne, cichnie w wielkim rozgwarze naszych czasów. Dlatego tak istotna jest umiejętność zatrzymania się, odkrycia sensu zdarzeń, spraw, które pulsują wokół nas. Dzisiejszy człowiek coraz bardziej potrzebuje pomocy drugiego, żeby odkryć sens świata, co wokół nas.

To odkrywanie nazywamy formacją duchową, biblijną…

To jest właśnie odkrywanie Prawdy. W naszej organizacji uczymy się tego w Centralnym Ośrodku Formacji Katolicko Społecznej, ale też w Ośrodkach Okręgowych i w Zespołach Formacyjno-Zadaniowych. I to odkrywanie Prawdy kieruje nas ku wspólnocie, pozwala nam odkrywać i uczestniczyć w misji Kościoła.

Zatrzymajmy się przy tej postawie odkrywania…

Takie odkrywanie prawdy i drogi staje się zobowiązaniem i powinnością wyjścia na zewnątrz. Dlatego formacja jest podstawowym zadaniem Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w realizacji jego misji w wymiarze intelektualnym i społecznym. Chodzi, bowiem o to, abyśmy mogli być partnerami dla ludzi zsekularyzowanych, zagubionych w niełatwym procesie odkrywania prawdy i jednocześnie potrafili tę postawę wnosić w życie publiczne.

W tej pracy konieczna jest, w moim przekonaniu, recepcja Soboru Watykańskiego II, odkrywanie jego przesłania i ducha oraz przekładanie tego przesłania na język trafiający do dzisiejszego człowieka. Bł. Jan Paweł II nauczał, że świeccy mają obowiązek nie tylko przepajać wartościami ewangelicznymi świat, ale i brać odpowiedzialność za misję Kościoła w świecie.

Aby to było możliwe, trzeba tę misję odkryć, zrozumieć. I to jest właśnie droga do formacji społecznej, która stanowi centralne zadanie naszego Stowarzyszenia.

Spróbujmy to zgłębić…

Formacja społeczna oznacza społeczne pojmowanie wymiaru wiary, podjęcie próby zgłębienia i aplikowania społecznego nauczania Kościoła do rzeczywistości polskiej tu i teraz zgodnie z zasadą: widzieć – oceniać – działać.

Powołam się jeszcze raz na Jana Pawła II, który w adhortacji „Christifideles laici” nauczał, że budowanie cywilizacji prawdy i miłości we współczesnym świecie to zadanie i obowiązek całego Kościoła. Jest to również zadanie i powołanie każdego chrześcijanina, wynikające z zawierzenia Chrystusowi i przynależności do Kościoła. Dlatego każdy chrześcijanin powinien, naśladując Chrystusa, ożywiać rzeczywistość dzisiejszego świata duchem Ewangelii i pokazywać, że możliwe jest lepsze współżycie między ludźmi w sprawiedliwości, prawdzie i poszanowaniu godności każdej ludzkiej osoby.

Co wyróżnia wspólnotę „Civitas Christiana” w tym powszechnym, bo dotyczącym każdego chrześcijanina, procesie formacji?

Powtarzam: działać, wpływać na rzeczywistość zgodnie ze społecznym nauczaniem Kościoła to nasza misja. Ku realizacji takiej misji kształtujemy członków naszej wspólnoty. Myślę, że niewiele organizacji, stowarzyszeń katolickich w Polsce kładzie tak duży nacisk na zaangażowanie społeczne, jak nasze Stowarzyszenie. Chcemy, aby to było nasze szczególne powołanie, taka differentia specyfika naszej wspólnoty.

… i zasadniczy składnik naszej tożsamości.

Każde stowarzyszenie ma obowiązek odkrywania swojej misji i powołania. Dla nas takim wyróżnikiem jest społeczny wymiar wiary, co można też określić, jako obowiązek budowania cywilizacji miłości.

Zdarza się przecież, że partie o różnej proweniencji ideowej używają języka nauki społecznej Kościoła. Podkładają pod ten język różne, często przypadkowe treści. Jest zatem szczególna potrzeba istnienia i działania zorganizowanych grup katolików, aby mogły one pokazać, co konkretnie za zasadami nauki społecznej Kościoła się kryje. Jak te zasady można stosować w życiu publicznym, w sferze rodziny, kultury, samorządności, pracy.

To bardzo ważne, ale nie wyczerpuje obszarów naszego działania…

Oczywiście. Trzeba do tego dodać formację patriotyczną, którą rozumiemy, jako stałą troskę o kształtowanie odpowiedzialnej miłości Ojczyzny i wzrastanie w kulturze narodu ochrzczonego. Chrzest narodu był też wielkim skokiem rozwojowym, wprowadził nas na wyżyny cywilizacji europejskiej. My Polacy odegraliśmy w tym wielkim procesie cywilizowania Europy bardzo ważną rolę. Pamiętamy, jak dobitnie mówił o tym Jan Paweł II do młodzieży zgromadzonej na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie w 1979 roku. Papież wskazywał, że w dziejach kultury polskiej odzwierciedla się dusza narodu, a ta kultura począwszy od „Bogarodzicy” jest wspaniałym dziedzictwem, wspólnym dobrem wszystkich Polaków, ale także jest wybitną cząstką europejskiej i ogólnoludzkiej kultury. Te słowa Jana Pawła II są bodaj najpełniejszym komentarzem do sytuacji polskości i Polaków w kontekście dzisiejszych trendów w kulturze, w wielkich procesach ideowych dokonujących się w Europie. To chyba największa pochwała postaw patriotycznych. Papież-Polak wzywał nas: pozostańcie wierni temu dziedzictwu, któremu na imię Polska, uczyńcie je podstawą swego wychowania, przedmiotem szlachetnej dumy. Przechowajcie to dziedzictwo i przekażcie je następnym pokoleniom.

W tę wielką pracę kolejnych pokoleń Polaków powinniśmy się włączać, jako Stowarzyszenie, jako wspólnota.

Dzisiejsi rządzący hołdują koncepcji państwa, jako organizacji panującej nad wszystkim. Zapomina się jednocześnie, że organizacja państwowa ze swej natury nie jest wieczna, że powinna być przede wszystkim służebna wobec narodu. Jeśli tę rolę ono zagubi, zaczyna się chaos, regres. Dlatego w tym wielkim marszu narodu warto i trzeba się nieraz zatrzymać, by nabrać dystansu wobec drogi, którą się postępuje, zrozumieć, jak kroczyć drogami Ewangelii, bo tego nas uczą trudne dzieje naszej ojczyzny. Dlatego przywiązujemy tak wielką wagę do formacji patriotycznej, która oznacza uświadomienie wartości nieprzerwanego ciągu rodzin, jaką jest naród, szacunek dla pokolenia ojców, bo to ono nam przekazywało kod narodowy i kulturowy.

Ale to również odkrywanie wciąż na nowo własnych korzeni rodzinnych, regionalnych. Umacniamy naszą kadrę, naszych członków w przekonaniu, jak ważne jest w naszym narodzie pielęgnowanie i umacnianie wartości chrześcijańskich, i wspartych na nich cnót obywatelskich.

Powróćmy jeszcze do wymiaru wspólnotowego formacji. Oznacza on również uświadamianie potrzeby realizacji misji Stowarzyszenia i jego celów programowych w konkretnych środowiskach.

Trudno byłoby zrozumieć Kościół, gdybyśmy nie rozumieli sensu własnej wspólnoty, jego cząstki. Nie darmo Benedykt XVI przestrzegał, że współczesnym przemianom towarzyszy deficyt wspólnoty. Następujący zaś regres funkcji państwa, jako organizacji życia narodu i ośrodka przekazywania wartości, ów swoisty znak naszych czasów, zmusza niejako do szukania ratunku we wspólnotach. I tak dziś jest w Europie, na świecie, i u nas.

Paradoksalnie, ta sytuacja zdaje się być szczególną glebą, swoistym kamieniem węgielnym naszej wspólnoty.

Przewodniczący naszego Stowarzyszenia ciągle na nowo zadaje organizacji pytanie o swoje powołanie, coraz bardziej stanowczo przypomina, że Stowarzyszenie jest zespołem zespołów formacyjno-zadaniowych, bo jeśli tym nie będzie się stawać, może się okazać zbyteczne dla Kościoła, dla Polski.

Praca formacyjna powinna zatem służyć budowaniu w ludziach poczucia udziału w tworzeniu dobra wspólnego, godności jednostki ludzkiej i wspólnotowej tożsamości?

My chrześcijanie często zapominamy, że zaangażowanie w życie publiczne to nasz obowiązek. Św. Tomasz przypominał, że ta nasza powinność, wywodzi się z czwartego przykazania, nakazującego umiłowanie ojca i matki, czyli jednej z najważniejszych powinności chrześcijańskich, nałożonych na nas przez  Stwórcę.

Jeśli tego obowiązku w sobie nie odkryjemy, staniemy się bierną masą podatną na oddziaływanie jakiejś wirtualnej rzeczywistości kreowanej choćby przez media. A tacy ludzie są bezbronni wobec dyktatury teraźniejszości, która wpycha nas w pułapkę życia bez refleksji historycznej, bez perspektywy i poczucia sensu przyszłości.

Temu zapewne służą eksperymenty myślowe głoszące koniec historii, wzywające do życia chwilą obecną. To jest hodowla człowieka bez właściwości. Temu mamy obowiązek się przeciwstawiać.

Przede wszystkim musimy sprawiać, aby ludzie nie tracili Boga sprzed oczu, dobrze rozpoznawali posiadany skarb i mocą własnej wiary przystępowali do zmagania się z sekularyzacją i różnymi zwodniczymi ideologiami dzisiejszego świata, stawiali czoła udrękom naszych czasów.

A taką podstawową udręką naszych czasów jest wpędzanie człowieka w kokon samotności, zagubienie relacji z drugim człowiekiem. Wspólnota zaś daje szansę kontaktu osobowego, dialogu, spotkania z drugim człowiekiem. Bez spotkania zaś z drugim człowiekiem wpada się w pułapkę egoizmu i indywidualizmu.

Formacja zatem to uczenie odczytywania znaków czasu i przezwyciężania indywidualizmu?

Nie odkryjemy sensu wspólnoty, jeśli nie odkryjemy Boga w relacji, wszak Bóg chrześcijański nie jest Bogiem ideą, lecz Bogiem osobowym. Trójca Święta w relacji osobowej jest fundamentem wspólnoty. Dlatego chrześcijaństwo głosi i pielęgnuje relacje wspólnotowe. Wspólnota Kościoła też zakłada relacyjność do drugiego człowieka i jest jej obcy indywidualizm.

Dziękuję za rozmowę.

Zdzisław Koryś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *